• /photos/0000/8540/zdj_cia_TOP_01_slideshow.png
  • /photos/0000/8546/zdj_cia_TOP_03_slideshow.png
  • /photos/0000/8552/zdj_cia_TOP_02_slideshow.png
Zapraszamy:    pn - pt  9 - 13  i  16 - 20;    sb. 9 - 13;    nd. 11 - 13                                  TEL.  22  241 10 27

Kleszcze
śmiertelne zagrożenie dla naszych zwierząt

 

Kleszcze przenoszą różne choroby.

Dla właścicieli zwierząt najistotniejszą stanowi Babeszjoza-choroba atakująca psy.

Należy pamiętać, że kleszcz na psie nie równa się zachorowaniu psa na Babeszjozę. Innymi słowy kleszcz sam musi być zarażony pierwotniakiem wywołującym tę chorobę, aby móc zarazić naszego psa.

Niestety coraz więcej kleszczy w Polsce, podczas żerowania na zwierzęciu, wprowadza do jego krwiobiegu pasożyty krwi o nazwie Babesia canis. Te pierwotniaki bardzo szybko namnażają się w organizmie psa, powodując ogromne zmiany w jego funkcjonowaniu. Dochodzi do rozwoju potencjalnie śmiertelnej choroby o nazwie Babeszjoza. Oznacza to, że u nieleczonego psa choroba ta najprawdopodobniej skończy się śmiercią, gdyż przeważnie jej przebieg jest gwałtowny i ciężki. Dlatego tak ważna jest jak najszybsza interwencja lekarza. Im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większa jest szansa na uratowanie zwierzęcia. Nie oznacza to jednak, że każdy przypadek można wyleczyć. Niektóre psy, pomimo działań lekarskich nie przeżywają choroby, inne przeżywają, ale niejednokrotnie do końca życia odczuwają konsekwencje uszkodzonych podczas choroby organów wewnętrznych (wątroby, nerek).

 

Co powinniśmy zrobić jeśli znajdziemy kleszcza na naszym pupilu?

Jeśli kleszcz wszczepił się już w skórę psa należy go jak najszybciej usunąć (wykręcając i lekko pociągając). Do usunięcia kleszcza należy użyć specjanego przyrządu (najlepsze wydają się kleszczołapki), pęsetki lub wykonać zabieg w rękawiczce. Jeśli właściciel nie jest pewien jak to zrobić, aby usunąć kleszcza w całości, warto, aby zwrócił się o pomoc do lekarza weterynarii. Lekarz usunie kleszcza oraz udzieli wszelkich porad na temat dalszego postępowania.

Sprawne usunięcie kleszcza to jednak jeszcze nie wszytsko. Warto uważnie obserwować zachowanie psa w następnych dniach. W przypadku jakichkolwiek oznak gorszego samopoczucia należy czym prędzej udać się do przychodni weterynaryjnej, celem zbadania psa w kierunku Babeszjozy.

Pamiętajmy, że im wcześniej wykryjemy chorobę i wdrożymy terapię, tym większa szansa, że nasz pies przeżyje.

 

Na co zwracać uwagę?

Jako że często zdarza się, że kleszcz pozostaje niezauważony (ze względu na jego stosunkowo niewielkie rozmiary), warto znać objawy, które mogą wskazywać na inwazję Babesia canis.

Należy się zwrócić do lekarza weterynarii w każdym przypadku zauważenia poniższych symptomów:

  • osowiałość zwierzęcia, nagłe i utrzymujące się posmutnienie

  • ogólne osłabienie

  • zmniejszony apetyt, często zupełny jego brak

  • objawy gorączki

  • ciemniejsze, nawet brunatne zabarwienie moczu, zmniejszone oddawanie moczu

  • zmiana koloru dziąseł na jaśniejszy, czasem żółtawy

 

Ważne jest, aby właściciel był świadomy, że w okresie żerowania kleszczy,  w każdym przypadku zmiany zachowania psa, w pierwszej kolejności należy podejrzewać Babeszjozę.

Czy można ustrzec naszego psa przed rozwojem tej zabójczej choroby?

Istnieje program profilaktyki polegający na odstraszaniu kleszczy oraz likwidowaniu tych które już rozpoczęły żerowanie na skórze psa.

Najczęściej stosuje się preparaty, które nakrapia się na skórę grzbietu zwierzęcia, specjalne obroże, a także tabletki.
Istnieją też skuteczne preparaty w formie spray'ów. Opryskuje się nimi zwierzę i przez jakiś czas chroni przed zlizaniem substancji ze skóry.
Preparaty typu spot-on lub w postaci spray'u działąją ok. 4 tygodni.
Na rynku dostępne są również bardzo dobrej jakości obroże. U wielu psów są wystraczające jako samodzielne zabezpieczenie. Działąją przez kilka miesięcy (maksymalnie 8).
Niedawno pojawiły się w sprzedaży także tabletki (blokujące już żerującemu kleszczu mozliwość wprowadzenia drobnoustrojów do krwioobiegu psa) - raz podane działają 4, 5 lub 12 tygodni (zależnie od marki). My zazwyczaj stosujemy te o dłuższym czasie działania. Jest to bardzo wygodna, bezpieczna i skuteczna forma ochrony.
Najlepsze zabezpieczenie stanowi połączenie: płynnych preparatów stosowanych na skórę lub obroży PLUS tabletek.

Pamiętajmy jednak, że nie istnieje zabezpieczenie wykazujące 100% skuteczność, dlatego warto przeglądać skórę psa jak najczęściej, a zwłaszcza podczas wyjazdów poza miasto, na działkę czy do lasu.

Często zdawane pytania:

  • W jakich miesiącach powinno się zabezpieczać zwierzęta przed kleszczami?

Kiedyś "sezon kleszczowy" rozpoczynał się wiosną, a kończył późną jesienią. Jednak obecnie, zwłaszcza z powodu zmian klimatycznych, kleszcze potrafią atakować w Polsce przez cały rok. Sprzyjają temu coraz mniej mroźne zimy. Wynika z tego, że powinniśmy być czujni od stycznia do grudnia. Jeśli nasz pies nie jest zabezpieczany przed kleszczami przez 12 miesięcy w roku, to istotne jest aby nie "przegapić" momentu pierwszego ich wylęgu, który następuje zaraz po ustąpieniu zimowych temperatur, a wiec w naszych warunkach w lutym lub marcu. Od tego momentu warto zabezpieczać psy bez przerw przynajmniej aż do nadejścia niskich (bliskich 0 stopni C) temperatur, a wiec przynajniej do końca listopada. Zdecydowanie jednak zalecamy stosowanie ochrony całorocznej.

  • Czy mój pupil może "złapać" kleszcza jeśli przebywa tylko w mieście?

Kleszcze z czasem bardzo dobrze zaadoptowały się do warunków panujących w miastach. Istnieją rejony, gdzie natężenie kleszczy jest bardzo duże, a ich zagęszczenie w niewielkiej mierze zależy od tego czy jest to teren miejski czy wiejski.

Dlatego, poza czasem wyjazdów, równie ważne jest zabezpieczanie zwierząt przed kleszczami podczas ich pobytu w mieście.

 


więcej
BADAJMY SIEBIE i NASZE ZWIERZĘTA !
kontrolnie/profilaktycznie



Coraz częściej trafiają d
o nas pacjenci w złym stanie.
Na poczatku wydaje się to tylko chwilową niedyspozycją. Zarówno właściciele, jak i my - lekarze, mamy nadzieję, że szybka reakcja opiekuna i przyprowadzenie psa czy kota na wizytę, szybko podjęta terapia, czesto w pierwsyzch chwilach tylko objawowa, bo jedyna możliwa w takim moomencie, że to szybko postawi zwierzę "na nogi".
Jednak nagminnie okazuje się, że właściciel, który nie widział nic niepokojącego w zachowaniu pupila, nie wykonywał wcześniej badań kontrolnych. Pytamy: kiedy ostatnio analizowaliśmy krew czy mocz, kiedy wykonwyaliśmy badania obrazowe? Doktorze, nie było porzeby - nasz pies/kot był zawsze zdrowy!  Zdrowy jak byk!

I tu tkwi szkopuł.. Zwierzęta nie mówią, wiele z nich także nie pokazuje na żaden sposób, że coś im doskiwera. Przyzwyczajają się do bólu czy dyskomfortu i traktują ten stan jako ich naturalny. Szczególnie dotyczy to niektórych ras psów (terriery, labradory, pit bulle itd) oraz kotów. Te ostatnie nazywa się wręcz "cichymi męczennikami".. Dodatkowo pierwotne instynkty podpowiadają, by ból ukryć, by nie pokazać słabości, bo to może się okazać niebezpieczne.
Często też popełniamy błąd sądząc, że mój pies/kot po prostu się strarzeje i dlatego.. chowa się pod łóżko, woli być sam, nie cieszy się już tak widząc smycz,
słabnie z nim kontakt. Ale wciąż ma apetyt! I to jaki!
A to często okazuje się nieprawdą, bo straość nie jest chorobą. Poza tym jej granica jest różna dla różnych typów psów czy ras, a także zmienna osobniczo - to obserwujemy zwłaszcza u kotów: 18 letni kot często lepiej sobie radzi niż 9-latek.

Stąd nasz apel do Państwa:
aby utrzymać podopiecznego w najlepszym możliwym zdrowiu, a co za tym idzie także komfrocie życia, prosimy - zgłaszajcie się Państwo także z bezobjawowymi, klinicznie zdrowymi zwierzętami na badania kontrolne.
Prosimy o to z troski o naszych pacjentów - to oni potem bardzo cierpią w wyniku zaniedbań (najczęściej nieświadomych) nawet najbardziej kochających opiekunów.

Dwa przykłady:

Kot, "całe życie bardzo zdrowy", zaczął osttanio wymiotować. Myślimy - no tak, coś zjadł, zaraz mu przejdzie! Albo to kłaczki - zbierajaca się (w wyniku intensywanego wylizywania) w przewodzie pokarmowym sierść. A jednak nie przechodzi, wręcz objaw się nasila. I wtedy niezależnie czy zgłoismy się do weterynarza na tym etapie, czy dopiero kiedy kot przestanie jeść i zacznie chudnąć, to zazwyczaj jest już za późno, by delikatną, krótkowtrałą terapią ustabilizować pacjenta.. Okazuje się bowiem, że nasz kot prawdopodobnie od lat cierpi na niewydolność nerek, cukrzycę czy nadczynność tarczycy. Nie wpominając już o procesach nowotworowych. I wtedy właściciel otrzymuje szokującą informację: pacjent jest ciężko i przewlekle chory.. Mimo regularnych szczepień czy odrobaczania.. Mimo nawet wizyt kontrolnych. Dzieje się tak, bo kotu od 3 lat nikt nie wykonał badań laboratoryjnych, dzięki którym 90% przypadków lekarz jest w stanie wykryć toczący się proces chorobowy na wczesnym etapie i go spowolnić, czasem cofnąć nawet albo utrzymać stan posiadania kontroli nad rozwojem choroby.

Pies, ma się świetnie. Przyprowadzony na rutynowe szczepienie. Lekarz podczas badania stwierdza masywny kamień nazebny oraz stan zaplany dziąseł i przyzębia. Zaleca wykonanie zabiegu sanacji jamy ustnej, czesto już z ekstrakcjami zębów. Standardowo przed narkozą wymagamy badania krwi. I wtedy okazuje się, że pies czy kot cierpi z powodu chorób jamy ustnej, ale nie możemy mu pomóc, gdyż wyniki morfologiczne czy biochemiczne nie kwalifikują  pacjenta do zabiegu, bo.. choruje wątroba, trzustka, nerki, serce albo występuje anemia (etc). Gdybyśmy tylko wiedzieli to wcześniej!
Dodatkowo, jeśli pacjenta uda się na tyle ustabilizować, że przeprowadzenie zabiegu w narkozie stanie się możliwe, to okazuje się, że po sanacji "to jest inny pies!", "to jest inny kot!". Wyjaśniamy wtedy, że zmiana aktywności, zachowania wynika z faktu, że zabraliśmy zwierzęciu cięzki, ćmiący, przewlekły ból, który wciąż mu doskiwerał. Ale nasze zwierzę często nam nic o tym "nie powie". Cierpi w milczeniu.

 
DLATEGO ZALECAMY
kontrolne badania minimum w poniżej opisanych interwałach:
  1. badanie krwi (profil podstawowy lub rozszerzony) w wieku 3 lat, oraz oczywiście przed każdym planowanym znieczuleniem/zabiegiem
  2. badanie krwi + analiza moczu w wieku 5-6 lat
  3. badania krwi (profil rozszerzony lub geriatryczny) COROCZNIE od ukończenia 6 roku życia
  4. badanie ultrasonograficzne jamy brzusznej co 2 lata od ukończenia 6 roku życia
PAMIĘTAJMY, ŻE ROK ŻYCIA ZWIERZĘCIA TO W PRZELICZENIU TYLE,
CO KILKA LAT ŻYCIA CZŁOWIEKA


więcej